Zmiany w odpowiedziach na interpelacje. Prezydent: „Będą przygotowywane na piśmie”

Poprawimy jakość odpowiedzi przygotowywanych przez urzędników

 

- Chcemy trochę przemodelować współpracę z radnymi. Poprawimy jakość odpowiedzi przygotowywanych przez urzędników i będziemy udzielać ich na piśmie - mówił Czesław Renkiewicz, prezydent Suwak, odnosząc się do sytuacji z ostatniej sesji Rady Miasta. 

 

Do sytuacji mającej miejsce na ostatniej sesji rady Miasta Suwałki odniósł się w rozmowie z naszym portalem Czesław Renkiewicz, prezydent Suwałk. Przypomnijmy, że jednym ze stałych punktów każdych obrad jest ten pod nazwą „wnioski i oświadczenia radnych”. To czas, w którym radni zgłaszają swoje pytania, sugestie i poruszają tematy, o które poprosili ich mieszkańcy. Punkt ten jest wykorzystywany przez suwalskich radnych znacznie częściej niż składanie interpelacji w formie pisemnej. Podczas posiedzenia w lutym w tym punkcie głos zabrało 15 radnych, którzy zgłosili pytania i wnioski w 40 różnych tematach. Wśród poruszanych kwestii kilku radnych zgłosiło swoje niezadowolenie z jakości pisemnych odpowiedzi prezydenta miasta na składane przez nich interpelację. Gdy sesja dobiegała końca, przyszedł czas na punkt „informacje i odpowiedzi Prezydenta Miasta Suwałk”. Czesław Renkiewicz przekazał wtedy, że z uwagi na ogrom pytań i składane pod jego adresem zażalenia, odpowiedz będą sukcesywnie udzielane pisemnie. 

 

Panie Prezydencie, ostatnia sesja Rady Miasta przyniosła nową sytuację, a mianowicie postanowił Pan nie udzielać na bieżąco odpowiedzi na interpelacje radnych, co do tej pory praktycznie zawsze się zdarzało. Pozwoliłem sobie wtedy zapytać w napisanym tekście, czy Pan Prezydent obraził się na suwalskich radnych. Czy zechce Pan to skomentować?

- Ja nie obrażam się na radnych, bo w ogóle nie mam takiego zamiaru. Musimy tutaj jako samorząd współpracować – zarówno organ wykonawczy, jak i organ stanowiący. Natomiast zostałem przytłoczony tak dużą liczbą zgłoszonych zagadnień. Zgłoszono dokładnie 41 tematów. Niektóre z nich mają charakter przekrojowy i nie da się ich szybko podsumować odpowiedzią w dwóch czy trzech zdaniach. Jeżeli na przykład jestem proszony o ocenę działalności poprzedniego prezesa zarządu i stanu parku naukowo-technologicznego, to jest to temat do szerszej dyskusji, a nie do krótkiego wystąpienia na sesji Rady Miejskiej. Takich spraw pojawiło się bardzo dużo. Obserwuję zresztą w ostatnim czasie, że tych zagadnień jest coraz więcej. Co więcej, w międzyczasie radni składają także interpelacje pisemne, na które udzielamy odpowiedzi. Później pojawiają się do tych odpowiedzi różne uwagi, o których mogliśmy usłyszeć.

 

Jeżeli radny prosi na przykład o podanie zbiorczych kwot wydatkowanych na budowę ulicy Wojska Polskiego, my takie dane przedstawiamy, a potem słyszę pytanie, po co w ogóle je podajemy, to naprawdę trudno mi to zrozumieć. Chcąc być precyzyjnym w odpowiedziach – żeby czegoś nie przekręcić ani nie zrozumieć błędnie – postanowiłem zmienić sposób ich udzielania. Poprawimy jakość odpowiedzi przygotowywanych przez urzędników i będziemy udzielać ich na piśmie. Po pierwsze, radni otrzymają wtedy konkretną, jasno przygotowaną informację. Po drugie, urzędnik przygotowujący odpowiedź będzie miał wszystko dokładnie opisane na papierze: jaki jest problem i czego dotyczy pytanie. Dzięki temu będzie mógł lepiej i dokładniej się do tego odnieść.

 

Widzę w tym same korzyści. Jestem w stanie na sesji odnieść się do pięciu czy dziesięciu różnych wątków, ale nie do ponad czterdziestu. Tego po prostu nie da się zrobić w rzetelny sposób. Dlatego chcemy trochę przemodelować tę współpracę. Odpowiedzi będą oczywiście publikowane w internecie, w BIP-ie, więc każdy będzie mógł się z nimi zapoznać. Będzie to konkretna informacja dostępna publicznie. Wiem też, jak to funkcjonowało w poprzednich latach. Czasami ktoś coś źle zanotował, źle zrozumiał, coś zostało pominięte, a później pojawiały się pretensje. Teraz mamy nagrania z wystąpień radnych – wszystko analizujemy. Podzieliłem już zgłoszone sprawy pomiędzy poszczególne jednostki i wydziały, które przygotują odpowiedzi. W ciągu dwóch tygodni takie odpowiedzi się pojawią.

Czyli rozumiem, że trochę zmieni się system sesji Rady Miasta – że odpowiedzi prezydenta nie będą już udzielane na sesji?

- Nie wiem. Tak jak powiedziałem – jeżeli tych zagadnień będzie mniej, to jestem w stanie podczas sesji przeanalizować porządek obrad, skupić swoją uwagę oraz uwagę współpracowników na pytaniach, które pojawiły się na początku posiedzenia. Można wtedy w trakcie sesji przygotować odpowiedzi. Ale jeżeli tych spraw jest tak dużo jak ostatnio, to po prostu nie sposób tego wszystkiego ogarnąć. Myślę, że radni również powinni to zrozumieć. Nikt nie zamyka się przed radnymi. Mają oni pełną możliwość kontaktu ze mną, z moimi zastępcami, z naczelnikami wydziałów, prezesami czy dyrektorami. Wiele spraw można wyjaśnić bezpośrednio, twarzą w twarz, bez konieczności czekania na sesję.

 

Oczywiście rozumiem, że czasami chodzi też o to, aby na sesji publicznie zgłosić jakiś problem czy go zasygnalizować. Przy tej okazji pojawia się też element autopromocji – to również jest zrozumiałe. Natomiast wszystko powinno mieć swoje granice. Radni powinni mieć świadomość, że tak duża liczba pytań i zagadnień kierowanych do nas może być przytłaczająca. W ciągu dwóch godzin nie jesteśmy w stanie przygotować się merytorycznie do odpowiedzi na wszystkie te sprawy. Trzeba zebrać informacje, przeanalizować je i zastanowić się nad odpowiedzią. Tymczasem wygląda to tak, że wchodzę na mównicę, czytam kolejne wnioski radnych, a później od razu mam na nie odpowiadać – jak na egzaminie przy tablicy.

 

W niektórych samorządach funkcjonuje inne rozwiązanie. Wnioski, zapytania i interpelacje radnych są rozpatrywane na końcu sesji. Wtedy można prowadzić dłuższą dyskusję: występuje jeden radny, drugi radny, zastępca prezydenta, prezydent, naczelnik czy dyrektor i dyskutujemy tak długo, jak jest to potrzebne. U nas jednak radni kiedyś sami zdecydowali, że runda pytań odbywa się na początku sesji, a później ja udzielam na nie odpowiedzi.

Sam też zauważyłem, że często kiedy prezydent odpowiada na te pytania, jest już późna godzina i nawet tych radnych, którzy je zadawali, już na sali nie ma.

- Zgadza się. Często ci, którzy zadają pytania, nie są już później obecni, kiedy udzielana jest odpowiedź. Być może mają w tym czasie inne obowiązki, ale nawet nie czekają na odpowiedź na swoje pytanie. Oczywiście mogą później odsłuchać nagranie, bo transmisja z obrad sesji Rady Miejskiej jest publikowana na naszej stronie internetowej. Mogą więc sprawdzić, co prezydent odpowiedział. Jednak kultura wymagałaby, aby zostać na sali. Jeżeli dany temat naprawdę mnie interesuje, to powinienem poczekać na odpowiedź. Niestety bywa z tym różnie.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dodaj komentarz