- Sytuacja będąca wynikiem wojny na Bliskim Wschodzie nie zdążyła jeszcze spowodować turbulencji na rynku paliwowym. Powstaje więc podejrzenie o ceny spekulacyjne - mówił o wzroście cen na stacjach benzynowych poseł Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Zieliński.
Niekontrolowany wzrost cen paliw na stacjach benzynowych oraz przedstawienie propozycji Prawa i Sprawiedliwości w celu ich obniżenia to temat konferencji prasowej która miała miejsce we wtorek (10.03) przy jednej ze stacji benzynowych w Suwałkach. Z mediami spotkał się poseł Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Zieliński. Jak mówił, w ostatnich dniach mamy do czynienia z dwoma zjawiskami dziwnymi i jednocześnie bulwersującymi. Pierwsze z nich polega na tym, że tuż po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie, zanim jeszcze rynki światowe zareagowały na cenę paliw, w Polsce skoczyła cena benzyny i oleju napędowego. Tymczasem zakupy były przecież robione wtedy, kiedy cena baryłki była niższa – sprzed konfliktu zbrojnego.
- Mniej więcej, jak mówią ekonomiści, było to wtedy około 85 dolarów za baryłkę. Pojawia się więc pytanie, dlaczego nagle, kiedy jeszcze nie kupowano drożej tej benzyny, na stacjach benzynowych w Polsce ceny poszybowały w górę. W ostatnich dniach przemierzyłem Polskę, uczestnicząc w konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie. Ze zdumieniem otwierałem oczy na kolejnych stacjach, widząc z godziny na godzinę wręcz rosnące ceny benzyny. Widziałem nawet na wyświetlaczu cenę za benzynę 95 w wysokości 7,59 zł. Oczywiście kształtuje się ona różnie w różnych miejscach kraju i każdego dnia wygląda to trochę inaczej, ale nastąpił bardzo wyraźny skok tych cen. Powtarzam jednak, że sytuacja będąca wynikiem wojny na Bliskim Wschodzie nie zdążyła jeszcze spowodować turbulencji na rynku paliwowym. Powstaje więc podejrzenie o ceny spekulacyjne – że ktoś wykorzystał tę sytuację, aby więcej zarobić na benzynie i paliwach, oczywiście kosztem Polaków, kosztem obywateli.
Druga bulwersująca sprawa według posła Zielińskiego polega na tym, że brakuje reakcji państwa na zaistniałą sytuację. Jego zdaniem jest ona nie tylko pożądana, ale także możliwa. W związku z tym Prawo i Sprawiedliwość złożyło projektu ustawy Marszałkowi Sejmu. Proponują w nim rozwiązania prawne i ustawowe, które w konsekwencji obniżą ceny paliw i przestaną w takim stopniu drenować kieszenie Polaków.
- Używamy hasztagu i hasła „Tusk łupi Polaków”. W tym znaczeniu, że Donald Tusk jako premier ma narzędzia i instrumenty w rękach, aby doprowadzić do obniżenia tych cen, a tego właśnie nie robi. My proponujemy obniżenie VAT-u z 23% do 8%. Już pojawiły się głosy, że Unia Europejska na to nie pozwala. My jednak musimy dbać o Polskę, a Unia Europejska nie powinna nam wszystkiego dyktować. Uważamy, że czasowo i przejściowo można oraz trzeba obniżyć VAT do 8%. Chcemy również w trybie tej ustawy obniżyć akcyzę, bo nie musi ona być tak wysoka. Obecnie wynosi około 9–10% i proponujemy, aby była niższa. Do tego oczekujemy, że wielki koncern paliwowy, jakim jest Orlen – koncern kontrolowany pod względem udziałów przez polskie państwo, przez Skarb Państwa – obniży poziom zysku na każdym litrze sprzedawanego paliwa. Ten trzeci czynnik, połączony z dwoma poprzednimi, doprowadzi do bardzo wyraźnego obniżenia cen paliw. Zanim rynek światowy sam ukształtuje ceny, w Polsce należy reagować. Mamy w końcu rząd, który powinien być odpowiedzialny za Polaków, za nasze – wszystkich Polaków – kieszenie i wydatki. Ta cena, która tak mocno poszybowała w górę, jeszcze raz powtarzam, nie jest uzasadniona. A nawet jeżeli byłaby uzasadniona czynnikami zewnętrznymi, to po pewnym czasie trzeba reagować wewnątrz kraju, aby tę cenę obniżyć.



