Wprowadzajmy pomysły, które łączą mieszkańców, a nie które ich dzielą - wywiad z Jackiem Juszkiewiczem

Wywiad z Jackiem Juszkiewiczem, przewodniczącym Prawa i Sprawiedliwości

O kolejnych pomysłach z nadawaniem nazw w Suwałkach, które mogą dzielić społeczeństwo, ochronie środowiska, budżecie Suwałk czy też sprawie wicedyrektor SOSW rozmawiamy z dr. Jackiem Juszkiewiczem, przewodniczącym klubu radnych "Prawo i Sprawiedliwość" i w-ce przewodniczącym Rady Miasta.

 

Jak wygląda współpraca między radnymi w klubie?

Współpraca między radnymi w naszym klubie z reguły jest bardzo dobra. Oczywiście są to też indywidualności, każdy z nas ma różne pomysły, różne poglądy w niektórych kwestiach, ale generalnie zawsze dochodzimy do porozumienia. Czasem zdarza się odrębny głos. Jedna czy dwie osoby z różnych względów deklarują przy głosowaniach np. wstrzymanie się od głosu podczas gdy reszta klubu jest przeciwna lub optuje za. Są to typowo ludzkie rzeczy i jest to normalne. Minęło już dwa i pół roku odkąd jesteśmy w tej grupie radnych i współpraca jest coraz bardziej jednoznacznie ukierunkowana i jest pomiędzy nami zrozumienie. 

 

A relacje z pozostałą częścią radnych?

Zawsze staramy się szukać kompromisów w sytuacjach, gdy dochodzi do dwubiegunowych sytuacji czy inicjatyw, które inny klub chce podjąć. Nie we wszystkich sprawach ten kompromis udaje się nam znaleźć, ale do tej pory rozmawialiśmy. Ostatnio muszę przyznać, że dalsze rokowania w tych rozmowach wydają się być ograniczone. Dość długo prowadziliśmy rozmowy nad nazewnictwem ronda podczas sesji Rady Miasta. Chodziło o rondo Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Chcieliśmy w tym nazewnictwie wypracować kompromis ponieważ nie chcemy wprowadzać pod obrady kwestii, które będą dzieliły mieszkańców. Zawsze szukamy kompromisów, które byłyby akceptowalne dla całej społeczności. W tym przypadku pomimo, że taki kompromis przedstawiliśmy, to nie udało się go wypracować. 

 

Sami jednak, jako radni PiS nie możecie niczego przegłosować.

Mamy swoje pomysły na funkcjonowanie pewnych obszarów tego miasta. Wiele uchwał, które podejmuje Rada Miasta jest bezkonfliktowych. Bywają jednak sprawy, które trafiają na pewien opór i nie możemy uzyskać co do nich poparcia. Wynika to z tego, że prezydent i jego ugrupowanie mają inny pomysł na funkcjonowanie miasta w wielu obszarach, a my mamy inny. Trudno tu więc oczekiwać że będziemy na siłę próbowali coś przeforsować w świetle tego, że prezydent szuka akurat innych rozwiązań. Dążymy do tego, aby być większością w Radzie Miasta w przyszłych wyborach, Prawo i Sprawiedliwość zawsze wystawia swego kandydata na prezydenta, i jeśli wygramy wybory będziemy mogli realizować swój pomysł na Suwałki. 

 

Jak wyglądają relacje z prezydentem Suwałk?

Te relacje są różne. Czasami dochodzi do jakichś sytuacji konfliktowych, szczególnie ostatnio. Klub "Łączą nas Suwałki" jak wiadomo jest to klub prezydencki i to prezydent jest jego przewodnikiem i kierownikiem. Zauważamy tu często, że ich działania zmierzają w sprawy, które mogą mieszkańców dzielić. My na to się nie zgadzamy, więc powstaje pewien spór pomiędzy naszym klubem a prezydentem. Oczywiście nie jest to jakaś wojna, tylko merytoryczna rozmowa i czasem męskie stanowisko z obu stron. Wydaje się jednak ostatnio, że po zaciśnięciu koalicji klubu "Łączą nas Suwałki" z ugrupowaniem Koalicji Obywatelskiej rozmowy są już trochę trudniejsze, bardziej oficjalne. Wydaje mi się, że ze strony ugrupowania prezydenckiego poszło to zbyt mocno w politykę. Padają takie określenia i zarzuty w naszym kierunku, że to my uprawiamy politykę, ale nie ma co ukrywać, że większość działań prezydenckiego klubu jest nazwijmy to, "antypisowych". 

 

Mówił Pan nie raz, że interpelacje składane przez radnych Prawa i Sprawiedliwości przechodzą bez echa, czy coś zmieniło się w tej kwestii?

O naszych interpelacjach rozmawialiśmy przy przyjmowaniu budżetu. Zwróciliśmy uwagę, że nasze pomysły co do budżetu nie były uwzględniane. W tym roku nie składaliśmy żadnych propozycji przy pracach nad budżetem właśnie ze względu na to, że przez szereg lat był one pomijane. W żadnym z projektów uchwały naszych pomysłów nie było. Pan prezydent co prawda stwierdzał, że realizuje to w składanych przez nas interpelacjach czy w budżecie obywatelskim. Część z tych interpelacji jest realizowanych, część nie, generalnie jednak chodzi o sam budżet. Ciężko potem w trakcie roku budżetowego coś zmieniać pod kątem interpelacji, które można było od razu ująć i wprowadzić np. do wieloletniej prognozy finansowej budżetu na dany rok. Częściej realizowane są te interpelacje dotyczące przysłowiowej dziury w drodze, niż te dotyczące spraw bardziej zasadniczych. 

 

Postanowili Państwo nie składać żadnych propozycji do budżetu miasta.

Obecny budżet jest wynikiem decyzji z lat poprzednich. Wiemy, że zostało przeprowadzonych bardzo dużo inwestycji. Oczywiście cieszy nas, że te inwestycje są i coś w mieście się zmienia, ale fakt, że wszystko to realizowane było w jednym czasie, negatywnie odbiło się na budżecie. Nikt nie przewidział sytuacji epidemicznej i tych zdarzeń, które też mają wpływ na sytuację finansów naszego miasta, więc zbieg tych dwóch zdarzeń, wcześniejszych inwestycji i sytuacji epidemicznej spowodował, że miasto jest w dosyć trudnej sytuacji finansowej. Tak naprawdę stan budżetu można zdiagnozować chociażby przez przykład kładki na rzece Czarna Hańcza w okolicy ulicy Ogrodowej, która, jak się okazało, nie może być dosyć szybko naprawiona i jest zamknięta dla ruchu. Wszystko przez to, że brak jest środków na tego typu nagłe inwestycje. Gdy coś nagle się stanie w mieście, awaria czy konieczność nieprzewidzianego remontu, wtedy jako miasto mamy problem ze zrealizowaniem takich bieżących napraw. Zauważmy, że wspomniana kładka nie zdewastowała się w przeciągu kilku miesięcy, tylko ten proces postępował przez lata i można było to wcześniej zaplanować. Wydaje mi się, że duża część budżetu idzie na jakieś plany bieżące, ale brak jest jakiejś ochrony tego co już posiadamy, aby to chronić. Często dyskutujemy na sesjach, że coś trzeba zrobić, przeprowadzić jakiś remont. Wtedy prezydent mówi: dobrze, ale skąd wziąć na to pieniądze? I na tym zamyka się dyskusja, że nie zabezpieczamy we właściwej wysokości środków na tego typu prace konserwatorskie i nagłe zdarzenia. Remont kładki to nie jest jakaś wielomilionowa inwestycja, ale brakuje nawet na to. Wiele jest takich przykładów. Miesiącami trwały debaty co zrobić z basenem w Szkole Podstawowej nr 10. Pojawiały się nawet głosy, aby go zlikwidować bo nie ma na to pieniędzy.  

 

Jak miasto radzi sobie z pandemią?

W tej kwestii też monitowaliśmy kilkukrotnie. Chodziło tu o głosy samych przedsiębiorców, choćby z targowiska miejskiego, gdzie jak wiadomo ten ruch się zmniejszył, nie ma chociażby kupujących z Litwy. Przychody spadły i często pojawiały się głosy o zwolnienia z czynszu, z opłat targowych. W tej pierwszej fazie pandemii przyznam, że działania pomocowe były realizowane. W ostatnim czasie zarówno my w klubie jak i inni radni choćby z ugrupowania "Mieszkańcy Suwałk" zgłaszaliśmy potrzebę pomocy przedsiębiorcom i odpowiedź była taka, że miasto będzie się przyglądać, przeprowadzać analizy. Przy ostatniej sesji podjęto działania zmierzające w tym kierunku. Trudno tutaj podejść kompleksowo do sytuacji przez pandemię. Czasami te potrzeby nie są też zgłaszane więc pomoc skierowana do jednej grupy przedsiębiorców może nie obejmować drugiej. To bardzo złożony problem. Czas pokaże, czy podjęte środki były dostateczne. Budżet miasta też ma ograniczony zasób i pewnych rzeczy nie można realizować w nieskończoność. Przedsiębiorcy też mają swoje problemy i koło się zamyka. Potrzeby są, ale nie zawsze będziemy dysponować właściwymi w danej sytuacji narzędziami. Mamy nadzieję, że ten stan szybko się skończy i odbijemy się od tej kryzysowej sytuacji. Przede wszystkim musimy pracować ponad podziałami, bo chodzi tu o zdrowie i życie mieszkańców, ale też kondycję gospodarczą naszego miasta jak i całego kraju.  

 

Przekaz był taki, że wszyscy przedsiębiorcy zostaną zwolnieni z podatku. Okazuje się jednak, że nawet jeśli podmiot opłaca podatek od nieruchomości, a nie jest właścicielem obiektu, to zwolnienie mu nie przysługuje. 

Jest to tego typu problem, że wiele takich spraw Urząd Miasta opiera na konkretnych, indywidualnych zgłoszeniach. Przekaz jest taki, że każdy wniosek zostanie rozpatrzony osobno, a efekt jest jaki jest. Chociaż przedsiębiorca ma ujęty w umowie podatek od nieruchomości to nie jest on ujęty. Wymaga to korekty, jeśli zwalniamy z podatku od nieruchomości, to zwalniajmy wszystkich przedsiębiorców, którzy ten podatek płacą, pomimo, że nie są właścicielami danej nieruchomości. 

 

W minionym roku apelował Pan o powstanie grupy zajmującej się ochroną środowiska w mieście, co się z nią stało?

Grupa miała powstać, jednak tak jak wszystko w stanie epidemii, trochę się to skomplikowało. Nie ukrywam, że odzew z innych klubów był znikomy. Zgłosił się tylko jeden radny z klubu "Łączą nas Suwałki", więc ta grupa nie może powstać chociażby ze względu na aktualny brak zainteresowania osób, które mogłyby w niej uczestniczyć. Moim pomysłem było, aby w grupie znaleźli się przedstawiciele każdego klubu i ugrupowania oraz osoba z młodzieżowej Rady Miasta. Stanowiłoby to trzon grupy proekologicznej, a doraźnie, przy różnych problemach korzystalibyśmy też z pomocy osób z instytucji i organizacji, które danym zagadnieniem się zajmują. Na dzień dzisiejszy nie wiem czy grupa powstanie w pełnym tego słowa znaczeniu, czy będą to działania tej węższej grupy, która będzie chciała się tym zająć.

 

Jakie są największe problemy/zaniedbania związane z ochroną środowiska w mieście?

Chodzi przede wszystkim o to, aby powietrze w naszym mieście, w zielonych płucach Polski było akceptowalne i nie przekraczało negatywnych norm, ale jest też dużo do zrobienia w temacie nielegalnych wysypisk śmieci. Jeżeli udamy się za rogatki miasta to zobaczymy takie nielegalne wysypiska gdzie znajdują się śmieci m.in poremontowe. Być może ekipy, które prowadzą remonty upodobały sobie pewne regiony miasta do wyrzucania różnych rzeczy. Nie są to jednak jedyne przedmioty - stare opony, elektrośmieci - jest to naprawdę duży problem. Należy wypracować pewien mechanizm - monitoring, częste patrole, uświadamianie mieszkańców. To duży problem, zwłaszcza gdy dotyczy terenów rolniczych, gdzie rolnikowi wysypuje się na pole takie zanieczyszczenia, czy wywozi się je do lasu leżącego na skraju miasta. Takich problemów jest oczywiście więcej. Chodzi np. o wymianę instalacji grzewczych, dlatego warto prowadzić inwestycje przyłączeń do elektrociepłowni, do PEC-u. Wtedy byłyby większa kontrola nad zanieczyszczeniami emitowanymi przez jeden podmiot. Jest jednak problem rentowności tych inwestycji w przypadku domów jednorodzinnych i trochę się koło zamyka. Ma to jednak też pewne odzwierciedlenie w planach zabudowy. Jeżeli na skraju miasta powstawałyby osiedlach w budynkach wielorodzinnych to poprowadzenie linii ciepłowniczej nie byłoby już takie kosztowne. 

 

Ostatnio też pracownicy OSiR-u odkryli nielegalnie wkopane rury odprowdzające nieczystości do Czarnej Hańczy.

Okazało się, że blisko 500 gospodarstw domowych nie ma zawartej umowy na odprowadzanie ścieków. Problem jest bardzo duży zwłaszcza w świetle tego, gdzie od kilku lat mówiliśmy o skażeniu naszego Zalewu Arkadia, więc teraz wiadomo skąd się to bierze. Dlaczego nie zostało to skontrolowane wcześniej? Być może rozproszenie kompetencji na różne instytucje i organy sprawia, że nie wiadomo kto ma to sprawdzać, czy wodociągi, ochrona środowiska czy chociażby Straż Miejska. Pokazuje to brak koordynacji pewnych działań i pomysłu na to, żeby takie sprawy wykrywać i nimi się zajmować. Zostało to wykryte przypadkowo i wcześniej nikt się tym nie zajmował. Mogę w tym miejscu powiedzieć o pewnej podobnej sytuacji, gdy składałem interpelację o przeprowadzenie pomiarów promieniowania elektromagnetycznego. Dotarło ono do Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska i okazało się, że wcześniej takich pomiarów nie było w Suwałkach. Na mój wniosek przeprowadzono dopiero pierwszy pomiar. Okazało się, że nie promieniowanie nie przekracza norm, co trochę uspokoiło mieszkańców, ale świadczy to braku pewnych działań prewencyjnych i kontrolnych, tak jak w przypadku wspomnianych ścieków. Właściwie mieszkańcy nie mają świadomości czy ktoś czuwa nad ich bezpieczeństwem w takich kwestiach jak ochrona środowiska, promieniowanie, ścieki i inne zanieczyszczenia. 

 

A czy ktoś czuwa nad stanem dróg i chodników w mieście, gdyż w minionych tygodniach wielu mieszkańców było zdania, że nie. 

To zawsze jest złożony problem. Ja przeważnie poruszam się pieszo, a w lato rowerem, więc znam z autopsji przynajmniej stan chodników. Na pewno duże zaniedbania były na obszarze chodników, które nie są bezpośrednio położone przy zamieszkałych posesjach. Tam, gdzie mieszkańcy nie mają obowiązku odśnieżania we własnym zakresie. Na tych obszarach po dużych opadach bywało, że przez wiele dni nic się nie działo. Mieszkańcy musieli chodzić ulicą, ponieważ chodnik był na odcinku kilkuset metrów niedrożny. Mówię chociażby o ulicy Mieszka I na odcinku od ulicy Bakałarzewskiej do skrzyżowania z ulicą Kazimierza Wielkiego. Tam z tego co zaobserwowałem chodnik nie był odśnieżany do czterech, pięciu dni. Dużo było też narzekania na odśnieżanie w obszarach budynków wielorodzinnych, gdzie mieszkańcy np. budynki ZBM przy ul. Reja. Długi czas nic tam się nie działo, później z odśnieżaniem walczył jeden człowiek z ręcznym sprzętem, jednak przerastało to jego możliwość by ogarnąć cały ten obszar. Trzeba też powiedzieć, że poprzednie zimy były łagodne i miasto dużo zaoszczędziło na braku odśnieżania. W ubiegłym roku był może jeden, góra dwa dni, podczas których potrzebne było odśnieżanie. Teraz słyszymy jak duże środki na odśnieżanie już poszły, ale nie powinno być tragedii  dzięki oszczędnościom lat ubiegłych. 

 

Prezydent stwierdził, że opóźnienia nie nastąpiły.

Ciężko mi się z tym zgodzić. Jako osoba, która dużo porusza się pieszo widziałem, że przez wiele dni był problem, żeby dobrnąć nawet w wysokich butach w konkretne miejsce. Śnieg przesypywał się wręcz wierzchem i to w miejscach które powinny być odśnieżone, które stanowią ciąg komunikacyjny z osiedla do centrum miasta. Tak niestety nie było. 

 

Jako klub złożyli Państwo wniosek o odwołanie wicedyrektor Suwalskiego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. 

Złożyliśmy pismo do prezydenta jako do organu nadzorczego nad oświatą. Prezydent przekierował pismo do dyrektor SOSW uznając, że kompetencje w tej sprawie należą do dyrektor ośrodka, gdyż to pod dyrektora bezpośrednio podlega wicedyrektor. Czekamy na dalsze działanie w tej sprawie. Nie jest tak, że w jakiś sposób tworzymy nagonkę czy naciskamy. Nie składaliśmy kolejnych pism, nie nękamy nikogo, aby sprawę w jakiś sposób wyjaśnić. Cierpliwie czekamy wierząc, że Pani dyrektor jakąś decyzję podejmie. Ostatnio toczy się publiczna debata wokół tego ośrodka. Narosło wiele nieporozumień i czasem wręcz niezrozumienia całej tej sprawy. Nawet na ostatniej sesji wybrzmiało, że nie dajemy w spokoju pracować osobom w ośrodku, że tworzymy jakieś sytuacje, które nie sprzyjają spokojnej pracy. My takich sytuacji nie tworzymy. Tak jak mówiłem, pismo zostało skierowane do prezydenta, a nie do ośrodka. Prezydent pismo przekierował i czekamy na decyzje. Nie oceniamy działania SOSW. Sprawa dotyczy etyki wykonywania zawodu nauczyciela i spraw związanych z przepisami prawa. Nie chodzi o kwestie związane z przestrzeganiem prawa, a o kwestie związane z egzekwowaniem prawa - są to zbliżone, ale jednak różne kwestie. Wychodzimy z założenia, że jeżeli są przepisy prawa i dochodzi do kolizji z tymi przepisami, to organ nadzorujący winien podjąć wszelkie środki w pierwszej kolejności do zbadania i wyjaśnienia sytuacji, a jeżeli potwierdzi się, że pewne kwestie kolidują z przepisami prawa czy z etyką zawodową, to należy podjąć działania w kierunku egzekwowania prawa. Jeżeli nie będziemy egzekwować prawa, to ten kraj będzie krajem w którym pewne działania są bezprawne. Z jednej strony mamy przepisy prawne, mamy procedury i narzędzia do ich egzekwowania, a z drugiej organy, które są zobligowane do podjęcia działań, takich działań nie podejmują. Oczywiście, sprawa jest dosyć delikatna, ale jednoznaczna. Nauczycielem się jest, a nie bywa w tych godzinach za które nam płacą. Jeżeli dochodzi do jakichś złych wzorców to należy podejmować działania w imię wychowywania młodego pokolenia w poszanowaniu pewnych wartości. 

 

Ostatnio mieliśmy sytuację w której młody człowiek przywłaszczył, czy też potłukł bombkę z miejskiej choinki. Zdarzenie na monitoringu ujawniła straż miejska. Organ podlegający prezydentowi wszczął działania, które skutkowały zatrzymaniem tego młodego człowieka i takim dosyć, jak niektórzy twierdzili, radykalnym podejściem do sytuacji. Egzekwujemy od młodych ludzi jakieś zachowania, chcemy aby działali oni zgodnie z prawem, zgodnie z zasadami społecznego współistnienia i wzajemnego szacunku. Jeżeli my jako dorośli nie będziemy dawać dobrego przykładu, to dokąd dojdziemy. Na agresji jeszcze nikt niczego dobrego nie zbudował. Niektórzy mówią, że w sprawie Pani wicedyrektor nic się przecież nie stało, ale załóżmy tak - jeżeli pewna osoba przyłączą się do grupy, której bezpośrednim zamiarem jest stosowanie przemocy psychicznej, werbalnej, kierowanie takich działań, które mogą wzbudzić w danej osobie poczucie zagrożenia, to są to działania sprzeczne z prawem, ale też z podstawowymi wartościami szacunku do drugiego człowieka, do jego wolności. Nawet jeżeli ktoś się różni poglądami nie oznacza to od razu musimy go atakować, wywierać na niego presję czy zastraszać. Bez względu kogo by to dotyczyło, polityka czy zwykłego Kowalskiego. Każdy ma ochronę prawną, zwłaszcza w miejscu swego zamieszkania. Jeżeli takie rzeczy jak mir domowy się narusza, a my będziemy obojętni, to do niczego nie dojdziemy. I tu właśnie chciałem zestawić te dwa zdarzenia. Z jednej strony chłopiec z tą nieszczęsną bombką co jest czynem nagannym, ale być może nie wymagającym aż takiej reakcji, a z drugiej strony nieetyczne działania, niebędące wzorem dla młodych ludzi przy którym jak dotąd nie podjęto żadnego działania. My chcemy tylko egzekwowania prawa. Wszyscy jesteśmy wobec prawa równi i nic nas nie zwalnia od jego egzekwowania. Wolność osobista przestaje być naszą wolnością w chwili gdy wkraczamy w prawa i wolność drugiego człowieka. Od sześciu lat mamy ciągle pewne zdarzenia, które można nazwać terroryzmem politycznym. Mamy demokratyczne wybory. Jeżeli większość społeczeństwa opowiedziała się za którąś z opcji to powinniśmy to uszanować. Będą kolejne wybory, będzie można zaproponować Polakom i lokalnej społeczności coś innego. Jeżeli przyjmą, że będzie to lepsze to na to zagłosują. A jeżeli od wielu lat toczy się agresywna wojna, atakowanie wszystkiego co tylko możliwe jest do zaatakowania, to jakim my za kilka lat będziemy społeczeństwem? Czy będziemy już tylko skłóconymi ze sobą grupami plemiennymi czy będziemy dalej tym społeczeństwem, tym narodem, który chce zmierzać w jakimś kierunku i wspólnie coś wypracować. My pracujemy dla dobra wspólnego na poziomie samorządowym i o tym chciałbym się wypowiadać, ale jeśli dzieje się coś na terenie naszego miasta niepokojącego, a przynajmniej wątpliwego etycznie to trzeba o tym mówić. Nie możemy udawać, że tego nie widzimy. Chodzi nam jedynie o egzekwowanie prawa. Nie oczekujemy zwolnienia Pani wicedyrektor z pracy. Naszym zdaniem w ocenie etyczno-prawnej nie powinna ona jednak zajmować stanowiska kierowniczego. Decyzja należy do Pani dyrektor i to ona powinna podjąć decyzje personalne.

 

Dlaczego w sprawie odmowy stwierdzenia wygaśnięcia mandatu radnej Anny Ruszewskiej głosowali Państwo przeciw?

Podniosły się głosy, że jesteśmy małostkowi, nieczuli, że występujemy przeciwko naszej koleżance. Stanowisko było wyraźne - chodzi o przestrzegania prawa. My nie stwierdziliśmy, czy doszło do kolizji z prawem czy nie. Na tym etapie wojewoda prowadzi postępowanie wyjaśniające, a wybieganie przed szereg i od razu zajmowanie stanowiska czy my ten mandat wygasimy czy nie uważaliśmy za przedwczesne. Gdyby dotyczyło to osoby z naszego klubu reakcja byłaby taka sama. Znamienne są tu słowa, które wypowiedział przewodniczący klubu "Łączą nas Suwałki", że trzeba tak robić, aby dbać o dobro kolegów i koleżanek. My po to jesteśmy radnymi, aby dbać o interesy mieszkańców, a nie o swoje własne. Tu wychodzi taka podstawowa pomyłka i niezrozumienie tej kwestii. Nie możemy dbać o dobro choćby naszego najlepszego kolegi z klubu, jeżeli pojawiają się jakieś wątpliwości. Jak cała sytuacja się skończy zależy od dalszych działań wojewody i postępowań prawnych. My nie chcemy tu niczego rozstrzygać i nie stawiamy wyroków, tylko stwierdziliśmy, że uchwała jest przedwczesna. Jeżeli wojewoda odstąpi od działań bo wyjaśnienia złożone przez radną są wystarczające, klarowne i jasne to ta uchwała nie będzie zupełnie potrzebna. Jeśli jednak okaże się, że doszło do naruszenia prawa to jako rada miasta będziemy musieli przyjąć uchwałę o wygaszeniu mandatu zgodnie z literą prawa. 

 

Dużo czasu zajmują na radzie miasta sprawy związane z nazewnictwem ulic i rond. Czy należy nadawać nazwy prywatnym firmom i instytucjom w mieście? Do Ratusza wpłynęła ostatnio petycja w sprawie nadana nazwy "Skwer Radia 5" przy ul. Bulwarowej. 

Wcześniej mieliśmy powołaną komisję, która zajmowała się nazewnictwem ulic. Chodziło to o tak zwaną dekomunizację nazewnictwa. Komisja niby funkcjonowała, obok pojawiały się jakieś społeczne działania, szukanie rozwiązań i w sumie ta komisja nie odniosła sukcesu. Poszło to zupełnie w innym torze. Jeżeli chodzi o kłótnie związane z nazewnictwem - bywa to czasem żenujące ponieważ jeśli wpływa jakaś nazwa, która nie jest akceptowalna, czy też dotyczy konkretnych przedsiębiorstw, które zajmują się działalnością gospodarczą. Przykładem jest Radio 5, które ma w jakimś sensie chęć, aby skwer na ulicy Bulwarowej z okazji jubileuszu nazwać skwerem Radia 5. Zabierałem głos na komisji kultury oraz w innych miejscach gdzie toczyły się dyskusje, czy my jako radni możemy wprowadzać nazewnictwo obejmujące nazwy przedsiębiorstw, fundacji, podmiotów które jeszcze funkcjonują, gdzie ocena działalności nie jest jeszcze zamknięta. Moim zdaniem jest to absolutnie nieuprawnione, aby takie nazewnictwo wprowadzać, gdyż jest to pewne promowanie znaków towarowych. Chociażby przypadek Radia - są w mieście różne media i też na pewno miło by było gdyby gdzieś w przestrzeni naszego miasta uwiecznionego ich dotychczasowy dorobek. Wyróżnianie tylko jednego konkretnego podmiotu zawsze prowadzi do nieporozumień i kłótni. 

 

Przypomnę działania z nadaniem rondu nazwy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zaproponowany przez nas kompromis dążył do tego, aby uhonorować wszystkich wolontariuszy w naszym mieście. Złotym środkiem było więc nazwanie ronda imieniem Suwalskich Wolontariuszy. Niestety nie zostało to przyjęte. W wypowiedziach kolegów, w tej kłótni która się pojawiła użyto wręcz lekceważących określeń w stosunku do wolontariuszy z innych fundacji. Padło nawet takie określenie, że wolontariusze WOŚP są najlepsi, a inni są "ciułaczami" - to głos kolegi z klubu "Łączą nas Suwałki". Często jest tak, że wolontariat działa równolegle na rzecz różnych podmiotów. Zarówno na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Caritasu i innych, więc trudno w tym przypadku uznać za uprawnione takie wręcz obraźliwe określenie, że są to ciułacze. Ci ludzie działają bezinteresownie na rzecz dobra wspólnego i też chcą być docenieni, a nie gradacji, że jedni są lepsi a drudzy gorsi. Zawsze próby wprowadzania takich nazw rodzą pewne konflikty. Nie będę tu oceniał motywów którymi kierują się koledzy radni czy osoby, które takie petycje składają.  Uważam to za bardzo niepotrzebne. Dzieli to mieszkańców. My też w pewien sposób robimy przedstawienia na sesjach bo część jest za, a część przeciw. Po co kłócić się o takie z jednej strony drobne, a z drugiej fundamentalne rzeczy, ponieważ dzielą one społeczeństwo. Rozmawiam czasami z reprezentantami innych klubów i apeluję: "nie wnoście żadnych pomysłów, które podzielą społeczeństwo, o które będzie toczyła się kłótnia na sesji Rady Miasta". Wprowadzajmy tylko to, co łączy mieszkańców, a nie to co będzie ich dzieliło. Jest to jednak głos wołającego na pustyni i niestety mimo próśb ciągle takie pomysły się pojawiają. Kolejnym pomysłem jest zamiana nazwy ulicy traktorzystów na świętej pamięci Józefa Gajewskiego. Innym Skwer Radia 5. Nie wiadomo co jeszcze czas przyniesie, ale mam wrażenie, że czasem są to takie specjalne działania, żeby wprowadzać tematy zastępcze. Żeby odwrócić uwagę od istotnych zagadnień. Ostatnio pojawił się też pomysł na dofinansowanie leczenie niepłodności, gdzie wiadomo, że generalnie chodzi tu o finansowanie in vitro. Tu społeczeństwo też jest podzielone, są różne poglądy i pomysły. Wkraczamy tu w sferę etyki, po co takie rzeczy wprowadzać. To pokazuje, że dla niektórych lepsza jest kłótnia i nieporozumienia w obszarze samorządu niż jakaś konstruktywna praca na rzecz dobra wspólnego wokół takich rzeczy, które nie dzielą. Zamiast budować wspólnotę no to niestety znowu tworzymy jakieś dwa, trzy, skłócone ze sobą plemiona, a przecież nie o to chodzi. Mieszkańcy wybrali nas, abyśmy konstruktywnie działali na rzecz ich dobra, a nie po to żebyśmy wymyślali jakieś historie, które tak naprawdę nie są tutaj potrzebne. 

 

Dodam jeszcze, że w kwestii nazewnictwa ulic panuje wielki bałagan, brak logiki i czasami takiego podejścia całościowego. Czasami nazwy są tak niejednoznaczne, że nie wiadomo czego dotyczą. Przykład ulicy Grunwaldzkiej. Czy nazwa tej ulicy dotyczy uczczenia miejscowości Grunwald, czy bitwy pod Grunwaldem? Jeżeli uczczenia miejscowości to ulica ta powinna znaleźć się w tej części z nazewnictwem miejskim - Warszawska, Bydgoska itd. Ta ulica znajduje się w zupełnie innej części naszego miasta. Z kolei jeżeli ma dotyczyć bitwy pod Grunwaldem to dlaczego nie nazywa się ulicą bitwy pod Grunwaldem tylko Grunwaldzka. Są kwestię w zakresie nazewnictwa ulic w których powinni wypowiadać się językoznawcy, gdyż pomysły radnych czy wpływające petycje są czasem nietrafione i mają kilka znaczeń przez co później nie wiadomo o co właściwie chodziło w tej nazwie. Wcześniej przeprowadzono też plebiscyt na nazwy ulic i dwie w Suwałkach chciały zmienić nazwę na Łąkową. I której nazwę przyznać. To wszystko świadczy o dużym chaosie. 

10 Komentarzy

Theodore McCarrick

25/02/2021

To ja proponuję skwer im. Księdza Andrzeja Dymera ewentualnie księdza Henryka Jankowskiego

A tu udaje ze jest on i PIS tacy wspaniali,obiektywni i dla dobra wspólnego s tym mieście. Niczym bezpartyjni mlodzi mieszkańcy z Glosu Suwalk. Kto ma się na to nabierać. A przecież to oni postulują wywalanie z pracy za umieszczanie tekstów na FB prywatnym, to on odczytywał stanowisko PIS potępiające strajk kobiet i postulaty prawa do wyboru... porażka udajaca dobro wspólne,  kto im.zabrania składać projekty dobrych uchwal? Nikt a nie robią tego bo łatwiej krytykować. Dziekuje za takie wsparcie w tym mieście.

wymiotować się chce słuchając tylu kłamstw, tyle mowy o przepisach prawa, o przestrzeganiu prawa. Partia Głupców, zacznij od Waszych w Sejmie, to Wy skłóciliscie naród i dopóki będziecie Rządzić NIGDY nie zbudujecie żadnej wspólnoty. Ble

już się jad powyżej wylał, to teraz mam propozycję. Przeczytajcie to jeszcze raz ludkowie, tylko ze zrozumieniem (jeśli potraficie), przemyślcie i docencie klasę człowieka. Aha i jeszcze jedno, marzenia o rychłym końcu PiS odłóżcie sobie na odległa przyszłość. 

Dwójmyślenie r…

27/02/2021

Członek z partii, która doprowadziła do powszechnej wrogości i nienawiści połowy  kraju do drugiej połowy mówi o budowaniu jedności.
Wzywa też do przestrzegania prawa, ale wg niego ma to polegać na zwalnianiu za poglądy osób, które mu się nie podobają.

Co innego widzę, co innego słyszę.

Joziak

27/02/2021

   Oto wiceprzewodniczący Rady Miejskiej przedstawia się jako dobrotliwy kaznodzieja. Z medialnych relacji wynika, że najlepiej się czuje w roli komisarza politycznego. Taki w bolszewickich czasach miał nagan na biurku. Cóż go obchodzą problemy mieszkańców?  
   - Zbudujemy wam most - ongiś zapowiadali agitatorzy.
   - Ależ towarzysze! U nas rzeki nie ma - nieśmiało wtrącili wyborcy.
   - To i rzekę wykopiemy - rozszerzyli program.
   Akuratnie nam most potrzebny. Realny. Co gorsza, nawet kładka z Północy na Ogrodową zamknięta. Sporo drogi trzeba nałożyć, w lewo lub prawo, wzdłuż Czarnej Hańczy.Jaćwingowie wyginęli, a rzeka płynie. Przydałoby się "Jackowe" na budowę przeprawy.
   Od miesięcy słychać pomruki o poziomie suwalskiej oświaty. PiS daje 500+, a tu równia pochyła. Jak obliczyć kąt spadku?
Najpewniej w sądzie kapturowym nad nauczycielką. Nawet zetempowcy mieli szanse obrony. Wystarczała samokrytyka. Podle brzmi zapowiedź wiceprzewodniczącego, że nie będzie ustawał w jej biczowaniu. Iście po chrześcijańsku. Żąda celibatu politycznego. Wadzą "wykształciuchy"? Cynicznie zamienia forum samorządowe w ring bijatyki partyjnej.
   Przewrotnie samorząd zamienia się w aparat represji, jaki przynależy państwu. Dzieje się to w cieniu hasła "Łączą nas Suwałki". Według noblisty " są plusy dodatnie i ujemne". WyPiSz,wymaluj, jakież to mosty, co nie łączą, a dzielą. Rychlej stanie pręgierz przed ratuszem, by wiązać doń skazanych na hańbę publiczną, a gawiedź będzie PiSzczeć z uciechy. Jeśli dopuszcza się do takich rozpraw na sesjach, to każdemu można przypisać przewiny, by pod pręgierz trafił. 
 

 

  

Dodaj komentarz