- Na tej działce miały powstać tereny rekreacyjne, boiska dla dzieci, a teraz dowiadujemy się, że wójt chce nam zafundować składowisko śmieci - skarżą się mieszkańcy gminy Suwałki i działkowicze, którzy protestowali w środę (02.04) przeciwko budowie PSZOK w Kukowie.
Zmiany lokalizacji albo zaniechania pomysłu, nawet kosztem droższych opłat, domagają się mieszkańcy gminy Suwałki, protestujący przeciwko budowie PSZOK, czyli punktu selektywnej zbiórki odpadów komunalnych w Kukowie. W środę mieszkańcy wraz z działkowiczami z Kukowa licznie przybyli do Urzędu Gminy Suwałki na spotkanie z pełniącym obowiązki wójta Krzysztofem Gwajem, aby wyrazić swój sprzeciw. Mieli ze sobą transparenty z napisami np. "Skład odpadów nie w Kukowie!! Niech się Gmina o tym dowie!!". Krzysztof Gwaj próbował przekonywać przybyłych, że inwestycja nie będzie inwazyjna dla mieszkańców.
- Znajduje się tam działka gminna. Staramy się o dofinansowanie z Urzędu Marszałkowskiego na tego typu działanie. W przestrzeni publicznej pojawia się dużo dezinformacji, że powstanie tam sortownia, bądź duże wysypisko śmieci. Natomiast PSZOK, czyli punkt selektywnej zbiórki odpadów komunalnych to zupełnie inna instalacja, opierająca się na innych zasadach. Nie będzie tam smrodu, ponieważ PSZOK zajmuje się zbieraniem posegregowanych odpadów. Na terenie naszej gminy odbieramy rocznie do punktu selektywnej zbiórki odpadów około 160 ton odpadów z czego niemal 3/4 to odpady budowlane, czyli gruz, beton, terakota. Są to odpady nieinwazyjne. Poza tym elektrośmieci i zużyte opony. Te odpady nie wydzielają żadnych emisji, dlatego też wierzę, że nie będzie to powodowało żadnych uszkodzeń dla środowiska i sąsiadujących działek. Inwestycja jest tak zlokalizowana, żeby do najbliższych zabudowań było ponad sto metrów, także zakładam, że nie będzie tu żadnych niedogodności dla mieszkańców. Jeśli chodzi o korzyści to przede wszystkim lepsza selekcja odpadów, czystsza gmina, mniejsze opłaty za odpady oraz korzystne wykorzystanie środków unijnych.
Wójt zaznaczał, że inwestycja powstanie tylko jeśli gmina pozyska na ten cel dofinansowanie unijne, jednak nikogo z obecnych ten argument nie przekonał, gdyż chodzi przede wszystkim o lokalizację, a nie sam fakt powstania PSZOK. Oprócz mieszkańców mających domy tuż przy działce, w pobliżu znajduje się również ponad 600 ogródków działkowych, gdzie wypoczywają ludzie. Jak mówili przybyli na spotkanie okoliczni mieszkańcy, to tylko tak ładnie brzmi, ale w gruncie rzeczy wójt chce im zafundować pod oknem wysypisko śmieci.
- Nie ma zgody mieszkańców na budowę punktu selektywnej zbiórki odpadów. To nie jest tak, że my się w ogóle nie zgadzamy, bo taka inwestycja powinna powstać w gminie, ale w lokalizacji nieuciążliwej dla mieszkańców. W okolicy są studnie głębinowe w domach jednorodzinnych, czy na ogródkach działkowych. Mają być tam przechowywane różnego rodzaju opony, stare akumulatory, przeterminowane leki. Cały czas była mowa, że na tej działce powstanie teren rekreacyjny dla wsi, boiska dla dzieci, a nagle dowiadujemy się o składowisku śmieci. Wiadomo, że te śmieci będą tam cały czas. Nie było żadnych konsultacji społecznych, żebyśmy mogli wypowiedzieć się w tym temacie. Obecnie mamy napisaną petycję i zbieramy podpisy i złożymy swój oficjalny sprzeciw. W interesie gminy jest również to, żeby kierować się dobrem ludzi. Jak mamy wierzyć w słowa wójta, że to nic złego, skoro wstępne plany, które są dostępne w gminie mówią co innego niż przedstawia wójt. Zdaniem wójta mają to być opony, odpady budowlane i baterie, a na planach widnieje 14 kontenerów łącznie z frakcjami BIO, odpadami kuchennymi i przeterminowanymi lekami, więc jak mamy w to wierzyć - powiedział Michał Woroniecki, sołtys Kukowa.
Brak konsultacji z mieszkańcami w tak ważnym temacie zarzucała wójtowi także Wiesława Arasimowicz, sołtys wsi Kuków-Folwark.
- Niepokoi nas to. Dopiero niedawno się o tym dowiedziałam, nikt nic nie mówi. Między innymi niepokoi brak konsultacji. Nikt z nas nie wie w jaki sposób to będzie wyglądało. Czy to będzie jakaś hala, czy same kontenery, w jaki sposób to będzie odbierane, my nic nie wiemy. Chcemy najpierw to zobaczyć, a potem zdecydować, czy chcemy mieć to u siebie. Chcemy ulokować to choćby w miejscu po wyrobiskach żwirowych z dala od ludzi. Nie chcemy, żeby to wiązało się z jakimiś nieprzyjemnościami dla nas.
Za mieszkańcami stanęła także Dorota Iwanowicz, radna Gminy Suwałki, która zaznaczała, że sama inwestycja jest potrzebna, ale w miejscu, które nie będzie uciążliwe dla mieszkańców.
- Jestem radną tego okręgu i my wszyscy wiemy, że PSZOKi są nam potrzebne, tylko uważamy, że powinny znajdować się w miejscu mniej uciążliwym dla mieszkańców. Mamy takie miejsca, mamy takie działki w których moglibyśmy to zlokalizować. Fakt, że niektóre działki trzeba by było uzbroić, ale niektóre są uzbrojone. Zapewniam, że i radni i wójt gminy Suwałki, wszyscy potrafimy się dogadać i zrobić tak, żeby i mieszkańcy byli zadowoleni i była zadowolona gmina. Wójt chce, żeby PSZOK był w tym miejscu, ponieważ działka znajduje się przy drodze wojewódzkiej, jest uzbrojona i tak naprawdę jest bardzo blisko i jest do niej łatwy dostęp. Jednak uważam, że jest to za blisko mieszkańców i działkowców, którzy mają bardzo ładne działki zagospodarowane i nie chcieliby na to patrzeć. Ja musze i chce stać za mieszkańcami, bo ja też nie chciałbym mieć tego przy swoim domu. Ja ich rozumiem, w pełni popieram i wiem, że ta inwestycja jest potrzebna, tylko zróbmy ją w innym miejscu.
Przybyli na spotkanie protestujący żądali od władz gminy zmiany lokalizacji albo całkowitego zaniechania pomysłu. Gotowi są nawet ponieść konsekwencję w postaci wyższych opłat za wywóz śmieci. Teraz wójt zamierza przekazać ich stanowisko gminnym radnym.
Tak daleko od zabudowań znajduje się działka na której ma powstać PSZOK: