- Dlaczego rząd chce wziąć pieniądze drogie i obwarowane warunkami, a nie chce skorzystać z pieniędzy tańszych i polskich - pytał poseł Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Zieliński podczas konferencji prasowej w sprawie europejskiego programu SAFE.
Konferencję prasową dotyczącą sporu wokół finansowania modernizacji polskiej armii zorganizował w poniedziałek (16.03) w Suwałkach poseł Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Zieliński. Udział w spotkaniu z mediami wziął również suwalski radny, pułkownik Jarosław Kowalewski. W swoich wystąpieniach krytykowali oni europejski program SAFE, który zakłada zaciągnięcie przez Polskę długoterminowego kredytu z oprocentowaniem i dodatkowymi warunkami. W ich opinii lepszym rozwiązaniem jest projekt prezydencki SAFE Zero, finansowany przez Narodowy Bank Polski, który miałby zapewnić 185 miliardów złotych bez oprocentowania i bez ograniczeń dotyczących zakupów sprzętu wojskowego. Podkreślali również, że projekt ten nie jest procedowany w Sejmie, mimo że – ich zdaniem – zapewniałby tańsze i bardziej niezależne finansowanie dla polskiej obronności.
- Najważniejsze jest to, aby jak najszybciej rozpocząć procedowanie projektu prezydenckiego. Przewiduje on tę samą kwotę – 185 miliardów złotych – jak europejski SAFE, ale bez oprocentowania. Byłby to kredyt na 0%, bez dodatkowych uwarunkowań i bez uzależnienia od czynników zewnętrznych. Nie narzucałby też wojsku, jaki sprzęt ma kupować, gdzie i kiedy. Oznaczałby finansowanie niezależne od decyzji podejmowanych poza Polską. Zastanawiałem się – podobnie jak wiele innych osób – dlaczego Donald Tusk i Włodzimierz Czarzasty nie chcą procedować tego projektu w Sejmie. Nawet jeśli mają wątpliwości, mogłyby one zostać wyjaśnione podczas debaty sejmowej. Mógłby wystąpić prezydent lub jego przedstawiciel, zapewne także prezes Narodowego Banku Polskiego, który odpowiedziałby na szczegółowe pytania. Można byłoby przeprowadzić dyskusję i rozpatrzyć projekt również w komisjach sejmowych. Tymczasem projekt jest odsuwany na bok. Nie ma wyznaczonego terminu prac nad ustawą. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty po prostu zamroził ten projekt. A przecież wojsko potrzebuje pieniędzy – co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Zastanawiające jest jednak to, że rząd nie chce skorzystać z tańszych, polskich pieniędzy, a sięga po droższe środki europejskie, obwarowane dodatkowymi warunkami - mówił Jarosław Zieliński.
Pułkownik Jarosław Kowalewski podkreślał z kolei, że prezydencka propozycja wychodzi naprzeciw oczekiwaniom żołnierzy.
- Zwierzchnik Sił Zbrojnych zaproponował rozwiązanie, które ma przyczynić się do rozwoju polskiej armii. Rozwiązanie zaproponowane przez pana prezydenta zasadniczo różni się od drugiej propozycji. Przede wszystkim daje ono możliwość zakupu sprzętu wojskowego na całym świecie – sprzętu najlepszego, sprawdzonego w konfliktach zbrojnych. Myślę, że właśnie takiego wyposażenia oczekują żołnierze: sprawdzonego, nowoczesnego i dostępnego w możliwie najkrótszym czasie. Propozycja prezydenta daje taką możliwość i dlatego jest rozwiązaniem bezkonkurencyjnym. Alternatywny program ograniczałby zakupy głównie do rynku europejskiego, podczas gdy część tego sprzętu dopiero miałaby powstać. Nie byłby on jeszcze sprawdzony w warunkach bojowych. Tymczasem polscy żołnierze od lat korzystają z uzbrojenia amerykańskiego czy koreańskiego. Ten sprzęt jest już wdrożony i dobrze oceniany przez żołnierzy. Trzeba też pamiętać, że obecnie armia mierzy się z problemami demograficznymi. W ostatnich latach tempo wzrostu liczebności wojska nie jest już tak duże jak wcześniej. Dlatego właśnie nowoczesny sprzęt powinien częściowo rekompensować ograniczenia kadrowe. Rozwiązanie zaproponowane przez prezydenta wychodzi naprzeciw oczekiwaniom żołnierzy.
- Mam jedno proste pytanie: dlaczego rząd chce wziąć pieniądze drogie i obwarowane warunkami, a nie chce skorzystać z pieniędzy tańszych i polskich? Odpowiedź wydaje się bardzo prosta - dodał poseł Zieliński.
- Jeśli premier Donald Tusk twierdzi, że nie wierzy w źródło finansowania wskazane przez Narodowy Bank Polski, to niech pozwoli na debatę parlamentarną. Wtedy wszyscy będziemy mogli o tym porozmawiać. Moim zdaniem premier dobrze wie, że są to realne środki. Dlatego unika debaty. Uważam, że jest zobowiązany do realizacji kredytu europejskiego. Dlatego właśnie domagamy się rozpoczęcia prac nad tą ustawą - zakończył poseł.



