Wystawa, słodki poczęstunek i koncert czekały w niedzielę (31.05) w Parafii Ewangelicko-Augsburska w Suwałkach w ramach święta ulicy Kościuszki. Wierni mogli przy tej okazji zobaczyć świątynię po remoncie.
Wydarzenie pod hasłem "Słodkie dziedzictwo Suwałk – cukiernicy ewangeliccy przy ul. Kościuszki w 185-lecie budowy kościoła ewangelickiego" odbyło się w niedzielę w wyremontowanej świątyni. W mieście przez cały tydzień trwały różne wydarzenia związane ze świętem ulicy Kościuszki. Ostatnim punktem była wystawa, słodki poczęstunek i koncert właśnie w parafii Ewangelicko-Augsburska Św. Trójcy w Suwałkach. Świątynia od dłuższego czasu przechodziła remont i to wydarzenie było doskonałą okazją do zobaczenie efektów prac.
Jak powiedział Dawid Banach, proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Suwałkach, kolorystyka świątyni została przywrócona na podstawie dawnych fotografii oraz opisów, które odnalezione zostały w archiwach. Dzięki nim można było ustalić, jak pierwotnie wyglądał ten kościół.
- Później był on przemalowywany, ale wiązało się to raczej z trudną sytuacją finansową parafii. Zdarzało się, że z Holandii przychodziły farby i wykorzystywano to, co było dostępne. Na bieżąco dbano o świątynię i wykonywano wszystko, co było możliwe w tamtych czasach. Nam udało się teraz przywrócić jej pierwotny wygląd. To był wręcz ostatni moment, by uratować tą świątynię. Szczególnie, gdy otworzyliśmy podłogę. Okazało się, że gdybyśmy wykonali wszystkie pozostałe prace bez zajęcia się konstrukcją, nie przyniosłyby one żadnego efektu, ponieważ kościół mógłby się po prostu zawalić. Podwaliny pod kolumnami były całkowicie zniszczone i skorodowane. Istniało realne zagrożenie, że kolumny runą do środka świątyni. Można powiedzieć, że w ostatniej chwili udało się temu zapobiec. Kolejnym etapem będzie przywracanie polichromii na emporach. Później będziemy realizować następne zadania. Do wykonania pozostaje jeszcze nasza kamienica w mieście oraz cmentarz. Jeśli chodzi jednak o sam kościół, to na razie wystarczającym wyzwaniem są projekt dotyczący organów oraz odtworzenie polichromii.
Obecny na wydarzeniu Czesław Renkiewicz, prezydent Suwałk przyznał, że parafią jest ważną częścią historii miasta.
- Cieszę się niezmiernie, że udało nam się pozyskać środki finansowe jeszcze z Rządowego Funduszu Polski Ład i wesprzeć nimi Parafię Ewangelicko-Augsburską. To część historii naszego miasta. Wielokulturowość i wielowyznaniowość Suwałk znajdują swoje odzwierciedlenie w świątyniach, które mamy tutaj na miejscu. Aż serce bolało, gdy patrzyliśmy na elewację tego kościoła, która szczególnie od zewnątrz wymagała remontu. Dziś świętujemy również przy ulicy Tadeusza Kościuszki. To projekt realizowany w ramach procesu rewitalizacji naszego miasta. Parafia Ewangelicko-Augsburska, jak zawsze bardzo operatywna, wystąpiła o grant, dzięki któremu przygotowano dodatkowe atrakcje. Dziś odbędzie się między innymi słodki poczęstunek, koncert oraz prezentacja kościoła po renowacji i remoncie. Rozmawiałem już tutaj z mieszkańcami. Wiele osób mówiło: „Dobrze, że tak się stało, ale jeszcze nigdy nie byłem w środku. Dzisiaj będę miał okazję po raz pierwszy”. To zrozumiałe, ponieważ większość z nas uczęszcza do kościołów rzymskokatolickich, a tutaj mamy świątynię ewangelicko-augsburską.
Ważną częścią spotkania było zaprezentowanie tego, na czym polegało słodkie dziedzictwo Suwałk.
- Dzisiaj będziemy opowiadać o suwalskich cukiernikach i sześciu rodzinach związanych z tym rzemiosłem. Na planszach pokażemy miejsca, które mieszkańcy znają do dziś. Są to kamienice istniejące do dziś, w których przed laty mieściły się cukiernie należące do bardzo znanych rodów. Niektóre z tych rodzin prowadziły później swoje cukiernie również w Warszawie. Nie ma więc co oglądać się na Warszawę – mamy własne, piękne historie, które chcemy dziś opowiedzieć - mówił ksiądz Banach.
Cukiernia przy ul. Tadeusza Kościuszki 80
Cukiernia przy ul. Kowieńskie Przedmieście 412 (obecnie ul. Kościuszki 80) była drugą prowadzoną przez cukiernika Piotra Periniego (ok. 1792 - 1858 Suwałki). Funkcjonowała od 1825 roku. Na posesji stał wówczas dom drewniany z oficyną murowaną, lodownia, dwie stajnie, dwie wozownie i kręgielnia. Dodatkowo Perini w 1830 r. założył bilard, a następnie hotel i restaurację. W 1832 r. poślubił Juliannę Ludwikę z Henricich. Małżeństwo Perinich miało co najmniej siedmioro dzieci, z których troje zmarło w dzieciństwie. Sam Perini zmarł w 1858 r. w Suwałkach. Po dwóch latach, w 1860 r., zmarła jego żona.
Wykonawcą testamentu i opiekunem głównym nieletnich swych córek, Aleksandry i Ludwiki, uczyniła zięcia, Mieczysława Czartoryskiego, męża najstarszej córki Marii. Hotel już od 1860 r. był wydzierżawiany. Ponieważ Czartoryski otrzymał w 1865 r. awans i przeniesienie do Warszawy, wnioskował do Trybunału Cywilnego o sprzedaż całego majątku w drodze działów spadkowych. Nie znamy nabywcy ani losów hotelu i kawiarni. W Suwałkach przez jakiś czas mieszkała córka Perinich Aleksandra Izabella Stanisława. Tuzmarła w 1913 r., a jej zwłoki spoczęły na miejscowym cmentarzu.




