Potrzebna pomoc dla Mikołaja z Suwałk

Mikołaj z Suwałk nie zna beztroskiego dzieciństwa

 

Mikołaj z Suwałk nie zna beztroskiego dzieciństwa. Urodził się z wrodzoną niewydolnością nerek. Od pierwszego dnia walczy — razem z mamą Sarą, która nie pamięta już, kiedy ostatni raz nie bała się o życie swojego dziecka.

 

Autosomalnie recesywna wielotorbielowatość nerek, przewlekła choroba nerek w stadium IV, przepuklina pępkowa, przepuklina kresy białej, przepuklina pachwinowa prawostronna, wcześniactwo. Link do zbiórki: https://zrzutka.pl/wesprzyj-mikolajka-twoja-pomoc-sie-liczy


Dzień narodzin naszego dziecka był pierwszym dniem ciężkiej walki o jego życie. Kiedy Mikołaj przyszedł na świat, jego nerki były duże i całe w torbielach. Byliśmy przerażeni. Walka o życie synka właśnie się rozpoczęła. Sytuacja zdrowotna sprawiła, że musieliśmy spędzić w szpitalu pierwsze dwa miesiące. Gdy stan Mikołajka się ustabilizował, zabraliśmy go do domu. Nie mogliśmy powstrzymać łez wzruszenia, gdy spotkał się ze swoim starszym braciszkiem Dawidem. Wspaniałe chwile nie trwały jednak długo...

 

Po tygodniu komplikacje zdrowotne zadecydowały o udaniu się do szpitala, powrocie do domu, a następnie ponownej pilnej konsultacji lekarskiej. Stan synka uległ diametralnemu pogorszeniu. Problemem wcale nie okazały się chore nerki, a rozwijająca się sepsa! Mikuś trafił pod respirator, gdzie rozgrywała się kolejna walka o jego przyszłość. Drżeliśmy ze strachu. Dźwięk podtrzymujących życie maszyn szumiał nam w głowie. Lekarze zmieniali mu leki, przeprowadzali dializy, kontrolowali jego funkcje życiowe. Patrzyliśmy na naszego maleńkiego wojownika, modląc się o lepszy czas.


Walka o Mikołajka trwa, a my nie zamierzamy się poddać. Chcemy, by stan synka był stabilny, a leczenie skuteczne. Niestety, liczne wizyty u specjalistów i kontrole lekarskie generują ogromne koszty. Jeśli zechcecie pomóc nam w tym trudnym czasie, będziemy ogromnie wdzięczni. Marzymy o spokojnym dzieciństwie Mikusia. Nie pozwólcie, by trudny start zaważył o jego przyszłości... Pomocy!

Rodzice
 

Dodaj komentarz