Ale Akta sprawy zniknęły, postępowanie umorzono, dobrze że pan Bodnar znalazł je niedawno u pisowskiego  prokuratora Ziarkiewicza z Lublina jak i dziesiątki innych spraw, akta były składowane w tym w słynnym garażu, więc sprawa ruszy od nowa. No dobra, a Teraz zmówie koronkie różańca, po pijaku bzykne w hotelu laske  a na koniec zjem święty salceson.