Ten komentarz to typowa polityczna pałka, oparta na wznowionej po latach sprawie, która wcześniej była wielokrotnie umarzana. Przypomnijmy fakty: śledztwo w sprawie rzekomego fałszowania podpisów z 2014 r. rozpoczęło się dawno temu, ale w 2015 r. prokuratura w Białymstoku je umorzyła z braku dowodów. Potem, w 2018 r., po reportażu TVN (który opierał się na zeznaniach jednego świadka, Pawła P., byłego członka MW), sprawa została wznowiona – akurat gdy Andruszkiewicz dołączył do PiS i stał się celem ataków opozycji. Ciągnęła się latami, z przedłużeniami (nawet w 2024 i 2025 r.), bez postawienia zarzutów Andruszkiewiczowi, dopóki nie zmieniła się władza – i nagle, w lutym 2026 r., po rządach KO, prokuratura w Lublinie postawiła zarzuty. Andruszkiewicz sam nazwał to "wyssaną z palca bajeczką używaną jako polityczna pałka" – i ma rację, bo opiera się głównie na zeznaniach jednego człowieka sprzed lat, bez twardych dowodów na jego bezpośredni udział (prokuratura mówi o "kierowaniu", nie o osobistym fałszowaniu).Do tego dochodzą dziwne incydenty, jak zaginięcie tomu akt w 2018 r., co sugeruje manipulacje.c240a9 To wygląda na vendettę po zmianie władzy, a nie na sprawiedliwość – zwłaszcza że media opozycyjne (TVN, Onet, Wyborcza) pompują temat, podczas gdy prorządowe źródła podkreślają brak wyroku i domniemanie niewinności.
Póki nie ma prawomocnego wyroku, Andruszkiewicz jest niewinny. A oskarżenia? To echo starych politycznych gierek, nie fakty. Jeśli to "zorganizowana akcja", to czemu trwało 12 lat, by postawić zarzuty?
Ten komentarz to typowa…
Ten komentarz to typowa polityczna pałka, oparta na wznowionej po latach sprawie, która wcześniej była wielokrotnie umarzana. Przypomnijmy fakty: śledztwo w sprawie rzekomego fałszowania podpisów z 2014 r. rozpoczęło się dawno temu, ale w 2015 r. prokuratura w Białymstoku je umorzyła z braku dowodów. Potem, w 2018 r., po reportażu TVN (który opierał się na zeznaniach jednego świadka, Pawła P., byłego członka MW), sprawa została wznowiona – akurat gdy Andruszkiewicz dołączył do PiS i stał się celem ataków opozycji. Ciągnęła się latami, z przedłużeniami (nawet w 2024 i 2025 r.), bez postawienia zarzutów Andruszkiewiczowi, dopóki nie zmieniła się władza – i nagle, w lutym 2026 r., po rządach KO, prokuratura w Lublinie postawiła zarzuty. Andruszkiewicz sam nazwał to "wyssaną z palca bajeczką używaną jako polityczna pałka" – i ma rację, bo opiera się głównie na zeznaniach jednego człowieka sprzed lat, bez twardych dowodów na jego bezpośredni udział (prokuratura mówi o "kierowaniu", nie o osobistym fałszowaniu).Do tego dochodzą dziwne incydenty, jak zaginięcie tomu akt w 2018 r., co sugeruje manipulacje.c240a9 To wygląda na vendettę po zmianie władzy, a nie na sprawiedliwość – zwłaszcza że media opozycyjne (TVN, Onet, Wyborcza) pompują temat, podczas gdy prorządowe źródła podkreślają brak wyroku i domniemanie niewinności.
Póki nie ma prawomocnego wyroku, Andruszkiewicz jest niewinny. A oskarżenia? To echo starych politycznych gierek, nie fakty. Jeśli to "zorganizowana akcja", to czemu trwało 12 lat, by postawić zarzuty?