To bardzo złe informacje dla Suwalszczyzny. Rząd nie wywiązuje się z umów międzynarodowych z Litwą, Łotwą i Estonią. Co innego opóźnienie o 2-3 lata, a co innego o kilkanaście lat lub wcale.

Najgorsze jest w tej sprawie dopuszczanie do głosu tzw. NIMBÓW - np. z Okuniowca, którzy swoją głupotą i krótkowzrocznością zablokują budowę na lata. Ważne, żeby nie mieli linii kolejowej 100 metrów od domu. Najlepiej zaorać i posadzić las a ich ubrać w stroje leśników - wtedy będzie git.

Powinni wprowadzić przepisy zapowiadane przez poprzedni rząd w zakresie budowy infrastruktury strategicznej - dróg i linii kolejowych. W takich przypadkach (np. S16 Ełk - Mrągowo i nasza Rail Baltica) nie bawimy się w żadne durnowate badania oddziaływania na środowisko, żadne decyzje środowiskowe, żadne konsultacje, tylko projekt i budowa według najdogodniejszego przebiegu (jak trzeba to po linii prostej przez las lub jezioro). Trudno, siedliska i gniazda fauny przeniesie się, domy wyburzy i wypłaci odszkodowania (byle godziwe), ale w końcu będzie droga lub linia kolejowa.

Nota bene, miał rację poseł Zieliński w temacie pilnej elektryfikacji linii kolejowej Suwałki - Sokółka. Szybciej dałoby się zrobić remont torowiska z podniesieniem prędkości do 120 km/h (geometria torów pozwala na więcej w wielu miejscach) oraz elektryfikację, aniżeli doczekać budowy Rail Baltiki. Mogliby przynajmniej podnieść prędkość. Jest to wykonalne bez ogromnych nakładów finansowych. Geometria torowiska jest bardzo dobra, szyny bezstykowe, wystarczy podbić torowisko i wymienić niektóre rozjazdy lub podrozjezdnice oraz dołożyć kilkanaście szlabanów automatycznych. Szacunkowo można byłoby "urwać" jakieś 15 minut (pociąg IC) na odcinku Suwałki-Białystok. Wprowadzenie obiecywanych lokomotyw dwunapędowych (diesel plus pantograf z PESY) pozwoli na "urwanie" kolejnych 20 minut na stacji w Białymstoku.

Trzeba chcieć zwłaszcza, że mieszkamy w mega strategicznym punkcie Polski i Europy...